PL EN

Nie żyje wybitny rumuński reżyser Lucian Pintilie.

Nie żyje wybitny rumuński reżyser Lucian Pintilie – bohater retrospektywy 8. Transatlantyk Festival w Łodzi

 

Ze smutkiem przyjęliśmy informację o śmierci wybitnego rumuńskiego reżysera Luciana Pintilie. Był wspaniałym i bezkompromisowym artystą, który nigdy nie obawiał się pokazywać w swoich filmach prawdziwej natury reżimu komunistycznego, nawet pod groźbą zakazu wykonywania zawodu reżysera. Był prawdziwym mentorem kolejnych pokoleń rumuńskich i europejskich filmowców. Wzmacniał i utwierdzał ich w poczuciu, że sztuka może zmienić sposób myślenia i patrzenia na świat. Retrospektywa jego twórczości, którą przygotowywaliśmy na tegoroczną edycję Transatlantyk Festiwal, będzie hołdem złożonym wspaniałemu europejskiemu artyście oraz jego spuściźnie. – mówi Joanna Łapińska, Dyrektor Programowa Transatlantyk Festival.  

 

O Lucianie Pintilie pisze dla nas krytyk filmowy Łukasz Knap.

 

Bóg Ojciec kina rumuńskiego. Przyjęło się uważać, że świecąca od ponad dwóch dekad triumfy Rumuńska Nowa Fala narodziła się w próżni, ale to nieprawda. Nie byłoby tej niezwykle płodnej kinematografii, gdyby nie Lucian Pintilie, reżyser polskim widzom praktycznie nieznany. Teraz ten zapomniany mistrz, będący ofiarą komunistycznej cenzury, jest odkrywany na nowo, a przegląd na festiwalu Transatlantyk to pierwsza okazja do spotkania z jego najważniejszą twórczością. Twórczością, która dziś zaskakuje na każdym kroku. Pintilie ma wyjątkowy dar do łączenia ze sobą trudnych do pogodzenia cech. W jego wnikliwym spojrzeniu na rumuńską przeszłość i teraźniejszość obecna jest gawędziarska werwa, Cioranowski pesymizm i czarny jak smoła humor i groteska.

 

Urodzony w 1933 w Taurtyne w południowej Besarabii (dziś należącej do Ukrainy) twórca nie miał łatwego startu. Studiował na Państwowym Uniwersytecie Dramatu i Filmu I. L. Caragiale w Bukareszcie. Był godnym następcą patrona tej uczelni, jednego z najważniejszych rumuńskich dramaturgów. Wystawiał z powodzeniem sztuki Shawa, Frischa, Gogola, Czechowa, przemycając w nich wątki komentujące coraz bardziej przygnębiającą rzeczywistość komunistycznego reżimu. Miał na pieńku z cenzurą, która szczególnie krytycznie przyglądała się jego pierwszym próbom filmowym. Rekonstrukcję zdjęto z ekranów wkrótce po premierze w 1970 r. na polecenie samego Nicolae Ceauşescu.

 

Władzy nie mogła się podobać ta ostra jak brzytwa satyra na efekty pierwszych lat rządów rumuńskiego dyktatora. Oto dwóch obywateli dostaje polecenie odegrania przed kamerą burdy, którą wszczęli po kilku głębszych. Występ w filmie ma być dla nich karą za niegodne zachowanie i ostrzeżeniem dla narodu przed przed zgubnym wpływem nadużywania alkoholu… Absurd goni absurd, napędzany coraz bardziej niezrozumiałymi decyzjami niekompetentnych urzędników, ujawniającymi tragikomiczne oblicze totalitarnego systemu.

 

Pintilie szybko zrozumiał, że nie ma dla niego miejsca w Rumunii. Musiał wyjechać. Wrócił dopiero po brutalnym przewrocie i rozstrzelaniu Ceausescu w 1989 r. Do okrutnej śmierci „ojca narodu” nawiązuje Dąb (1992), rozliczenie z ponurym schyłkiem reżimu. Opowiada historię miłosną w czasach rozkładu, których znakiem są bezpańskie psy wałęsające się po bukaresztańskich ulicach zasypanych śmieciami i ludzie umierający w szpitalach na skutek rozbuchanej biurokracji i znieczulicy – motyw ten wybrzmiał dobitnie w Śmierci pana Lazarescu Crisitiego Puiu, który lubi podkreślać swoje uwielbienia dla Pintilie. Inny wybitny młody twórca Corneliu Poromboiu, zapytany, kim chciałby być, gdy dorośnie, odpowiedział: Lucianem Pintilie.

 

Rozliczeniowe motywy Rumuńskiej Nowej Fali mają źródło w jego twórczości. Każdy film Pintilie to próba odpowiedzi na pytanie: kim jesteśmy? Odpowiedzi są różne, często krytyczne i bolesne, naznaczone pesymistyczną wizją świata. Ale nie brakuje w nich jaśniejszych tonów. Przykładem Niezapomniane lato (1994) z Kristin Scott Thomas. Film, którego akcja rozgrywa się w międzywojniu na granicy rumuńsko-bułgarskiej jest jednocześnie melodramatem, gorzką satyrą i komedią w jednym. Stawia ważkie pytania etyczne o fundamenty narodowej tożsamości, ale jest w nim miejsce na humor.

 

Lejtmotywem wszystkich filmów, zaprezentowanych w ramach przeglądu, są trudne, często toksyczne relacje miłosne. W zatytułowanym ironicznie Ostatni przystanek raj (1998) kelnerka z przydrożnego baru Norica ma romans z hodowcą świni Mitu. Młodzi chcieliby przeżyć razem coś wielkiego, ale pospolitość skrzeczy. Przeszkodą na drodze ich miłości jest małżeństwo dziewczyny z 50-letnim właścicielem baru, z kolei on zostaje zmuszony do odbycia służby wojskowej. Tragiczny finał jest podsumowaniem wypaczeń transformacji ustrojowej w Rumunii.

 

Siłą tego kina jest empatia reżysera dla bohaterów. Twórca jest bezwzględny w ocenie ich wyborów, ale stara się ich rozumieć. Zapytany o swojego ulubionego bohatera wskazał tytułowego bohatera z Dlaczego biją w dzwony, Mitica? (1981), adaptacji sztuki I. L. Caragiale. Film jest pełną zwrotów akcji historią paktu zdradzonych kochanków, którzy postanawiają zemścić się na swoich partnerach podczas balu przebierańców. Pełna krzyku, śmiechu, tańcu i przemocy opowieść ma karnawałowe tempo.

 

Karnawał jest słowem-kluczem do twórczości Pintilie. W czasach komunizmu - twierdzi - Rumunia “stanęła na głowie”. Cóż może lepiej opisać ten stan niż właśnie idea „świata na opak”, rzeczywistości, w której nienormalne staje się normalne? Właśnie dlatego w jego filmach następuje wymieszanie wysokiego z niskim, powagi ze śmiechem, góry z dołem.

 

Po powrocie z przymusowej emigracji zastał świat rozkładu. „W moim biednym kraju zło zagnieździło się na stałe, nieugięcie” – powiedział w wywiadzie „Parodia normalności” - dodał w innym miejscu. Mimo tak pesymistycznej wizji własnego kraju, po tułaczce we Francji i Stanach Zjednoczonych, na starość osiadł w Rumunii. Mieszka nad jeziorem Băneasa w Bukareszcie, mieście, które było świadkiem narodzin i upadku brutalnego reżimu Ceauşescu.

 

W filmach Pintilie jak w lustrze odbijają się horror i komedia politycznego teatru, który stał się rzeczywistością całego narodu. Wielką wartością tego kina jest różnorodność motywów i bezkompromisowość. Tą bezkompromisowością zarażona jest młodsza generacja twórców, takich jak Cristian Mungiu, Cristi Puiu i Corneliu Poromboiu. Wszyscy podzielają jego obsesję rozliczenia przeszłości, potrzebę prawdy i wiarę w terapeutyczną moc kina.

 

Łukasz Knap