PL EN

Na pokładzie niepodległego Transatlantyku

Osiem dni, od 13 do 20 lipca, trzeba było spędzić na Transatlantyku. Nowości z najważniejszych festiwali filmowych, kino połączone z kolacją, seans w łóżku, rozmowy o niepodległości czy wirtualna rzeczywistość budziły powszechny podziw publiczności.

Nie mniejszym zainteresowaniem, szczególnie wśród zagranicznych gości, cieszyła się ulica Piotrkowska. Reżyserka Sally Potter, nagrodzona prestiżową jubileuszową nagrodą FIPRESCI 93 Platinum Award zachwycała się jej długością, a kompozytorka Dian Warren zrobiła sobie zdjęcie przy pomniku Władysława Reymonta. Zatem odbywający się od trzech lat w Łodzi Transatlantyk odnalazł swoje idealne miejsce. Goście podziwiają centrum i postindustrialne dzielnice miasta, a widzowie chętnie odwiedzają kina. Szczególnie w tym roku, gdy trzeba było bezustannie uciekać przed ulewami. Schronienia szukano w ciemnych salach Multikina, gdzie czekało ponad pięćdziesiąt nowości z Cannes, Berlina, Wenecji czy Rotterdamu. Transatlantyk Festival otworzyły trzy wyjątkowe filmy  -  pokazywane na festiwalu w Cannes w sekcji Semaine de la Critique „Nasze zmagania” w reżyserii Guillaume Seneza oraz dwa pozostałe -  „Donbas” Siergieja Łoźnicy i „Żniwa” Etienne Kallosa. Pierwszy to poruszający i pokrzepiający dramat, w którym pierwsze skrzypce gra Romain Duris. „Donbas” jest opowieścią o współczesnym człowieczeństwie i cywilizacji w dobie post-prawdy i fake-newsów. Z kolei dziejące się w Republice Południowej Afryki „Żniwa” opowiadają o rywalizacji o władzę, dziedzictwo i rodzicielską miłość.

Na co jeszcze można było liczyć na pokładzie Transatlantyku? Warto wspomnieć o uhonorowanej nagrodą Transatlantyk Distribution Award „Młodości Astrid” w reżyserii Pernille Fischera Christensena. To nie tylko biografia popularnej pisarki znanej z „Dzieci z Bullerbyn”, ale przede wszystkim opowieść o losie niezależnej kobiety. Nagrodę Young Film Critics Award przyznaną przez jury Festiwalu Krytyków Sztuki Filmowej Kamera Akcja otrzymał film „Sofia” w reżyserii Meryem Benm'Barek-Aloïsi. Także i w tym przypadku główną bohaterką jest kobieta mierząca się z problemami patriarchalnego społeczeństwa. Pomimo zewnętrznej opresji zachowuje wewnętrzną siłę do walki o godne życie dla siebie i dziecka. Wśród nowości znalazły się m.in. „3 dni w Quiberon” Emily Atef, czyli porywający portret Romy Schneider – legendarnej niemieckiej aktorki o międzynarodowej karierze, gruziński „Horyzont” w reżyserii Tinatin Kajrishvili, gdzie bolączki przemian społecznych przybierają wymiar wewnętrznych rozterek samotnego mężczyzny czy „Loveling” Gustavo Pizzi, który po festiwalu Sundance podbił również serca widzów Transatlantyk Festivalu. W Łodzi premierę miały interesujące koprodukcje – czesko-macedońsko-polska „Via Carpatia” Klary Kochańskiej i Kaspra Bajona oraz czesko-słowacko-słoweńsko-polskie „Kawki na drodze” Olmo Omerzu. Oba filmy opowiedziane są w konwencji kina drogi, jednak wymykają się tym ramom, aby zwrócić się w kierunku historii o dojrzewaniu nastolatków i przedstawić perypetia pary małżonków postawionych w sytuacji kryzysu imigracyjnego. – „Via Carpatia” to film w konwencji kina drogi, które jest zabawą z konwencją, gdyż oczekiwane przez bohaterów przygody się nie wydarzają – mówiła reżyserka Klara Kochańska. Olmo Omerzu wspominał, że cały proces realizacji trwał długo, ponieważ chciał dobrze poznać aktorów, którzy zagrali w filmie. Głównym jego tematem jest wolność.

To też jedna ze składowych przewodniego hasła tegorocznej edycji festiwalu – „Niepodległość/Dziś”. Wszyscy goście festiwalu dyskutowali o współczesnym postrzeganiu niepodległości w kinie, a także niezależności artystycznej i buncie. - Wolność w sztuce jest absolutnym imperatywem. Podczas festiwalu szukamy uczciwości w relacjach ludzkich –przyznał Jan A.P. Kaczmarek – twórca i dyrektor Transatlantyk Festival. - Festiwal miał być dla mnie terapią, spotkaniem z ciekawymi ludźmi. Zamiast ich „gonić” po planecie chciałem zapraszać do nas i rozmawiać, bo dobra konwersacja może zmienić życie – dodał. Wielu z nich dotarło osobiście do Łodzi. Oprócz wspominanej Sally Potter przyjechali m.in. Janina Ochojska, laureatka Transatlantyk Glocal Hero Award, Diane Warren nagrodzona Golden Ark Independent Spirit Award, Joanna Kulig wyróżniona Golden Ark For Best Actress,  Annette Insdorf, laureatka Transatlantyk High Note czy Radzimir Jimek Dębski, któremu przyznano Transatlantyk Best Polish Young Composer 2018.  – Jako artyści musimy być niezależni. Jako ludzie musimy być niepokorni. Teraz i zawsze – komentowała Warren. Bycie wolnym to działanie i przewidywanie konsekwencji – wtórował jej medioznawca dr hab. Jacek Wasilewski. O wolności w kinie rozmawiali z widzami, związani od początku swojej kariery z Łodzią, Dorota Kędzierzawska, zasiadająca na Transatlantyku w jury Konkursu Polskich Filmów Krótkometrażowych oraz Andrzej Barański, bohater retrospektywy „Zbliżenie”. – Przegląd jest adresowany do publiczności, ale odbieram go bardzo osobiście. To jest nie tylko projekcja moich filmów, ale także wyjątkowe przeżycie – uznał Barański.

O tym, czym jest wolność w wymiarze indywidualnym, intymnym oraz prawo do życia na własnych zasadach i ceny, mówiły filmy pokazywane w ramach kina łóżkowego i kina kulinarnego. Za poszerzenie kontekstu filmowego posłużyły debaty z ludźmi kultury, polityki i aktywistami w ramach Salonu „Polityki” prowadzone przez dziennikarza Rafała Wosia. - Ten festiwal jest otwarty dla publiczności, więc widzowie podchodzą do mnie i zadają mi różne pytania – podsumował Dan Lebental, znakomity montażysta filmowy, znany z filmów takich jak: „Iron Man” i „Ant-Man”. Transatlantyk Festival rozwinął na dobre żagle i płynie z filmową Łodzią goszcząc światowej sławy twórców. Tym samym poszerza grono przyjaciół i wiernych widzów.